No i stało się. W czw jak wracałam po imprezie, kompletnie straciłam orientację w terenie. Pierwszy raz wracałam rowerem tą trasą, chyba nie do końca byłam trzeźwa, a na pewno nieźle zmęczona (w końcu to 2 w nocy była). No i tak błądziłam. Okazało się, że wyjątkowo mapy nie mam!!!Jak to dobrze, że na przystankach mają mapki. Prawie jak bieg na orientację:P Nie wiesz gdzie jest następny punkt kontrolny ani gdzie meta. A najgorsze, że nawet nie było się kogo o drogę zapytać. A poza tym śnieżyło już nieźle. Całe szczęście, jak mnie już zaczął dobry humor opuszczać (razem z promilami i ciepłem chyba:P) znalazłam się na swojej ulicy!!!
Nocna nadprogramowa wycieczka była powodem, dla którego w piątek do pracy jechałam tramwajem. Ze dwa wypadki na torach i pół godziny spóźnienia. Ludzie tutaj kompletnie nie potrafią się zachować. Trochę śniegu spadnie i już wszyscy wariują!!! Pociągi nie kursują, autobusy też nie (no bo przecież nikt tu nie ma letnich opon!). Tramwaje jeżdzą jak im się podoba. Ale to i tak nieźle podobno, bo w zeszłym roku to im zwrotnice zamarzły!
Na rowerze też niebezpiecznie, co chwila słychać jak ktoś upada. Ale ścieżki rowerowe jako jedyne są porządnie odśnieżone!!! Nie to co u nas, DDRy odśnieżają na końcu!!! No i wszędzie ludzie zaczęli panikować. W pracy wszystkich przyjezdnych wcześniej pozwalniali! Nie tylko u nas zima zaskakuje drogowców:P
piątek, 17 grudnia 2010
środa, 15 grudnia 2010
Barbara i pechowy poranek
Mówi się, że nieszczęścia chodzą parami. To ja ich dzisiaj z tuzin spotkałam!!! A zaczęło się tak niewinnie. Wstałam wcześniej niż zwykle i już miałam wychodzić do pracy, kiedy się rozpadało. Spakowałam ciuchy na przebranie i włożyłam kurtkę przeciwdeszczową (chcę zaznaczyć, że się nie rozmyśliłam i pojechałam rowerem!). Po pięciu minutach jazdy w deszczu zaczęłam się przegrzewać, nie mówiąc o tym, że nic nie widziałam, ani w okularach, bo mi zaparowały, ani tym bardziej bez. Ze dwa razy bym się zabiła, bo jak hamowałam, to się okazało, że się zrobiła gołoledź, więc ze dwa razy wjechałabym pod koła samochodu. Do tego, na rondzie miałabym czołowe zderzenie, bo komuś się chyba kraje pomyliły. Jak wreszcie dotarłam do pracy, kompletnie zmęczona i przemoczona, to się okazało, że zgubiłam kolczyka (nd zakup:(), połamałam metalowy (!) breloczek do kluczy z pracy i że wyglądam jak zombie, bo jednak makijaż mi trochę spłynął!
Kolejne poślizgnięcie miałam w pracy, jak schodziłam z rowerem do piwnicy, gdzie mamy parking. Jak rower ma nożne hamulce, to jak się taki rower sprowadza po stromych schodach??? Podniesienie nie wchodzi w grę, bo po pierwsze rower sam w sobie jest masakrycznie ciężki, a po drugie wczoraj kupiłam do niego kłódkę, która waży chyba z 10kg. Jest ogromna i stanowi dodatkowe obciążenie, ale mam nadzieję, że stanowi skuteczną zaporę. W razie czego ją wyrzucę i będzie mi lżej uciekać...:P
A co było najgorsze w tym całym dniu??? To, że po 15 minutach jazdy przestało padać. Nie mogłam to dzisiaj zaspać trochę??? Zachciało mi się wcześnie wstawać:P
Kolejne poślizgnięcie miałam w pracy, jak schodziłam z rowerem do piwnicy, gdzie mamy parking. Jak rower ma nożne hamulce, to jak się taki rower sprowadza po stromych schodach??? Podniesienie nie wchodzi w grę, bo po pierwsze rower sam w sobie jest masakrycznie ciężki, a po drugie wczoraj kupiłam do niego kłódkę, która waży chyba z 10kg. Jest ogromna i stanowi dodatkowe obciążenie, ale mam nadzieję, że stanowi skuteczną zaporę. W razie czego ją wyrzucę i będzie mi lżej uciekać...:P
A co było najgorsze w tym całym dniu??? To, że po 15 minutach jazdy przestało padać. Nie mogłam to dzisiaj zaspać trochę??? Zachciało mi się wcześnie wstawać:P
poniedziałek, 13 grudnia 2010
Barbara na pchlim targu
Rower to nie jedyna atrakcja weekendu! W niedzielę byłam ze znajomą na pchlim targu - największym w północnej Holandii. Przez jeden weekend w miesiącu, kilkuset albo i więcej wystawców wyprzedaje co się da za grosze! Ceny zaczynają się od 50c, głównie ciuchy. Ale można tam znaleźć pełne wyposażenie domu, począwszy od szklanek, poprzez meble, dywany, lamy i fantazyjne wieszaki! Wstęp jest płatny (3,5e), ale to bardzo fajne miejsce, żeby poobserwować reakcje i zachowania różnych ludzi. Niektóre to się rzuca, jakby na zakupy przez rok nie wychodził co najmniej, albo jak by tam dawali za darmo!!! Tym razem to był rekonesans, ale już wiem i mogę doradzić, żeby na przyszłość:
- zaopatrzyć się w torbę na kółkach - ręce wolne, można oglądać, a akurat zmieści się tam cały dobytek )no bo samochód przecież jest na parkingu - kto rowerem na pchli targ jeździ? :P oprócz nas:P)
- najlepiej wziąć ze sobą dziecko, albo i dwa, bo się sobą zajmą, a i odgrodzą stragan od innych żądnych obejrzenia towaru konkurentów
- żeby zapewnić sobie jak największą przestrzeń przy straganie i stosie np. ciuchów, dobrze być dużym. Zima sprzyja, bo można duuuużo warstw nałożyć, a wtedy mniej osób się zmieści i można dłużej i na większej powierzchni szukać
- przyda się też pies - najlepiej wyszkolony w plątaniu się między nogami innym kupującym
- no a do tego najlepiej zapalić papieroska, albo trawkę, to się co wrażliwsi wykruszą (więcej dla nas, a przecież o to w tym wszystkim chodzi:P)
A tak całkiem serio to jeśli ktoś szuka gitary, czy rakiety do tenisa - to polecam! A jakie tam mają aparaty. Niejedno muzeum by się nie powstydziło!!!!!! Cuda!!!
Drugi tydzień stycznia - drugie podejście!!! Mimo, że targ jest w ogromnej hali, to zimno tam masakrycznie! Jedyne podgrzewane miejsce, to ... toaleta w bardzo okazyjnej cenie (35c w tym miętówka!) Czyżby to jakiś chwyt marketingowy był?
- zaopatrzyć się w torbę na kółkach - ręce wolne, można oglądać, a akurat zmieści się tam cały dobytek )no bo samochód przecież jest na parkingu - kto rowerem na pchli targ jeździ? :P oprócz nas:P)
- najlepiej wziąć ze sobą dziecko, albo i dwa, bo się sobą zajmą, a i odgrodzą stragan od innych żądnych obejrzenia towaru konkurentów
- żeby zapewnić sobie jak największą przestrzeń przy straganie i stosie np. ciuchów, dobrze być dużym. Zima sprzyja, bo można duuuużo warstw nałożyć, a wtedy mniej osób się zmieści i można dłużej i na większej powierzchni szukać
- przyda się też pies - najlepiej wyszkolony w plątaniu się między nogami innym kupującym
- no a do tego najlepiej zapalić papieroska, albo trawkę, to się co wrażliwsi wykruszą (więcej dla nas, a przecież o to w tym wszystkim chodzi:P)
A tak całkiem serio to jeśli ktoś szuka gitary, czy rakiety do tenisa - to polecam! A jakie tam mają aparaty. Niejedno muzeum by się nie powstydziło!!!!!! Cuda!!!
Drugi tydzień stycznia - drugie podejście!!! Mimo, że targ jest w ogromnej hali, to zimno tam masakrycznie! Jedyne podgrzewane miejsce, to ... toaleta w bardzo okazyjnej cenie (35c w tym miętówka!) Czyżby to jakiś chwyt marketingowy był?
Subskrybuj:
Posty (Atom)